29 kwietnia
Dziś obudziłem
się z mocnym postanowieniem, że jak tylko mogę, będę urabiał
rodziców, żeby na tę wieś nie jechać. Zacząłem od tematu
zdrowia (jak wiadomo, ta kwestia powinna być dla rodziców istotna)
– że na wsi jest zimno, trzeba palić w piecu i Hanka, zawsze po
przyjeździe stamtąd, jest chora i trzeba iść do lekarza, a teraz
jest pandemia i z lekarzami ciężko. Na moje nieszczęście nie
ruszyło to rodziców, mamusia od razu zbiła mnie z tropu, mówiąc,
że przecież mamy świetnego lekarza, w razie czego udzieli nam
teleporady, poda kod erecepty i powrót do zdrowia murowany i, że
nie jest powiedziane, że Hanka znów wróci ze wsi chora, bo już
jest większa i poza tym, ma być ciepło. No właśnie, czy ciepło?
Sprawdziłem chyba wszystkie prognozy pogody na majówkę w
internecie i w każdej telewizji. Pełen wiedzy znów podbiłem do
mamusi, że będzie lało i jednak o cieple to można zapomnieć –
na co mamusia – przecież wiesz,
że prognozy pogody
nie zawsze się sprawdzają i często, gdy według nich ma padać,
jest piękna aura :) haha. Kolejny argument wziął w łeb, masakra.
Po czym rodzice wygłosili mi kazanie, że trzy dni bez kompa i
głupot z neta wytrzymam, że zażyję świeżego powietrza bez
maseczki i pointegruję się z kuzynostwem – jasne dwóch
trzylatków i siedmiolatka, a do tego jeszcze pięcioletnia Hanka –
no towarzystwo doborowe!
Jutro namówię
dziadków, żeby ze mną zostali w domu, ha!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.