26 KWIETNIA
Ta niedziela migiem
mi zleciała, bo rodzice wymyślili wypad do sklepu z butami
(normalnie w niedzielę sklepy są zamknięte, ale dziś wyjątkowo
jest niedziela handlowa) – tak szybko mi noga rośnie, że nie
mam w czym chodzić. Wprawdzie nie chodzę do szkoły, tylko najwyżej
na rower czy spacer z rodzicami, no ale zawsze. Tak więc za butami
pojechaliśmy aż do Trzebinii, bo tylko tam jest najbliższy
stacjonarny sklep z obuwiem, bo większość jest w galeriach.
Obkupiłem się niesamowicie – aż dwie pary adidasów –
prestiżowych i w super cenach, bo był jakiś rabat. Nawet Hanka
sobie kupiła sandałki i buty do piasku z ulubioną lalką.
Po drodze
zatrzymaliśmy się w jakimś centrum ogrodowym i mama nakupiła
sobie kwiatków i jarzyn na balkon, a my kwitnęliśmy w samochodzie
godzinę, jak nie więcej. Ważne jednak, że rodzicielka była
szczęśliwa, bo po przyjeździe od razu zajęła się rozsadami i
upiększaniem balkonu.
Niedziela więc
upłynęła pod znakiem zakupu butów, kwiatków i obijania się :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.