środa, 22 kwietnia 2020


21 KWIETNIA

W czwartek mam imieniny – bo jest „Wojciecha”, więc rodzice pytali się mnie, co chciałbym dostać. W sumie to sam nie wiem, może jakąś książkę, a może grę na kompa – nie mam pomysłu – mama mówi, że mamy z Hanką za dużo w …., że już nawet marzeń nie mamy. Pewnie ma rację, nie możemy narzekać – wszystko, czego pragniemy – mamy (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku). Po głębszym zastanowieniu, stwierdziłem, że książek nigdy za wiele
i poprosiłem o dwie. David Walliams ostatnio mi się bardzo podoba. Czytałem już prawie wszystkie jego książki – są super śmieszne, normalnie mega idzie boki zrywać. Na razie najbardziej mi się podobał „Mały Miliarder”, a chciałbym przeczytać jeszcze „Gang godziny duchów”
i „Trefnego tatusia”, więc rodzice mi je zamówili przez neta.
Dziś panie nawet niewiele zadały, więc zająłem się tą prezentacją z lekkoatletyki – prawie mi dnia brakło, a nawet nie jestem w połowie! Jeszcze moja siostra cały czas mi ględziła za uszami o swoich głupotkach OMG.
Potem zadzwoniła Natalka i Filip, wiec miałem pod wieczór gorącą linię hahahahahahaha – i tak zleciał mi kolejny dzień izolacji :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.