21 KWIETNIA
W czwartek mam
imieniny – bo jest „Wojciecha”, więc rodzice pytali się mnie,
co chciałbym dostać. W sumie to sam nie wiem, może jakąś
książkę, a może grę na kompa – nie mam pomysłu – mama mówi,
że mamy z Hanką za dużo w …., że już nawet marzeń nie mamy.
Pewnie ma rację, nie możemy narzekać – wszystko, czego pragniemy
– mamy (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku). Po głębszym
zastanowieniu, stwierdziłem, że książek nigdy za wiele
i poprosiłem o
dwie. David Walliams ostatnio mi się bardzo podoba. Czytałem już
prawie wszystkie jego książki – są super śmieszne, normalnie
mega idzie boki zrywać. Na razie najbardziej mi się podobał „Mały
Miliarder”, a chciałbym przeczytać jeszcze „Gang godziny
duchów”
i „Trefnego
tatusia”, więc rodzice mi je zamówili przez neta.
Dziś panie nawet
niewiele zadały, więc zająłem się tą prezentacją z
lekkoatletyki – prawie mi dnia brakło, a nawet nie jestem w
połowie! Jeszcze moja siostra cały czas mi ględziła za uszami o
swoich głupotkach OMG.
Potem zadzwoniła
Natalka i Filip, wiec miałem pod wieczór gorącą linię
hahahahahahaha – i tak zleciał mi kolejny dzień izolacji :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.