wtorek, 28 kwietnia 2020


28 kwietnia

Wczoraj nic ciekawego się nie działo – nudno jakoś tak było – panie mało zadały, Hanka mi nie działała na nerwy i nawet mamusia się nie czepiała – chyba wszyscy mieli dobry dzień. Dziwne, bo zwykle jest raczej odwrotnie LOL :-)
Za to dzisiaj nie brakowało mi wrażeń. Rano mamunia nam zapowiedziała, że po zdalnej szkole i przedszkolu,wyprowadzi nas (znaczy Hankę i mnie) na spacer. Nie rozumiem – co my jesteśmy psy jakieś, czy barany na pastwisku? Masakra – chociaż chyba nie można tego inaczej nazwać, bo dopiero od 13 roku życia można samemu wychodzić na zewnątrz. Ja już mam dwanaście lat, ale, jak widać, dla niektórych jestem dzidziusiem ble. No więc poszliśmy na ten wybieg hahahahahahahahahahahaha – nie w smak mi to było, no ale postanowiłem wypróbować nowe buty – normalnie nigdy takiego obuwia nie miałem – takie mięciutkie, jak podusia :) Pospacerowaliśmy trochę, ale szybko mi się to znudziło, bo Hanka zaczęła biadolić, że ją bolą nogi i miałem dość słuchania tego gderania. Mamusia orzekła, że nie odziedziczyliśmy po niej słonecznego charakteru (haha) i wróciliśmy do domu. Jeszcze po drodze jednak rodzicielka zdążyła mnie zdenerwować, w sensie wyprowadzić z równowagi, mówiąc, że skoro są poluzowane te pandemiczne zaostrzenia, to wybierzemy się z dziadkami na wieś w majowy weekend. Totalna masakra – WIEŚ – zero neta, zero gier, zero zasięgu!!! Z nerwów, mowę mi odjęło i poszedłem wcześniej spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.