28 kwietnia
Wczoraj nic
ciekawego się nie działo – nudno jakoś tak było – panie mało
zadały, Hanka mi nie działała na nerwy i nawet mamusia się nie
czepiała – chyba wszyscy mieli dobry dzień. Dziwne, bo zwykle
jest raczej odwrotnie LOL :-)
Za to dzisiaj nie
brakowało mi wrażeń. Rano mamunia nam zapowiedziała, że po
zdalnej szkole i przedszkolu,wyprowadzi nas (znaczy Hankę i mnie) na
spacer. Nie rozumiem – co my jesteśmy psy jakieś, czy barany na
pastwisku? Masakra – chociaż chyba nie można tego inaczej nazwać,
bo dopiero od 13 roku życia można samemu wychodzić na zewnątrz.
Ja już mam dwanaście lat, ale, jak widać, dla niektórych jestem
dzidziusiem ble. No więc poszliśmy na ten wybieg
hahahahahahahahahahahaha – nie w smak mi to było, no ale
postanowiłem wypróbować nowe buty – normalnie nigdy takiego
obuwia nie miałem – takie mięciutkie, jak podusia :)
Pospacerowaliśmy trochę, ale szybko mi się to znudziło, bo Hanka
zaczęła biadolić, że ją bolą nogi i miałem dość słuchania
tego gderania. Mamusia orzekła, że nie odziedziczyliśmy po niej
słonecznego charakteru (haha) i wróciliśmy do domu. Jeszcze po
drodze jednak rodzicielka zdążyła mnie zdenerwować, w sensie
wyprowadzić z równowagi, mówiąc, że skoro są poluzowane te
pandemiczne zaostrzenia, to wybierzemy się z dziadkami na wieś w
majowy weekend. Totalna masakra – WIEŚ – zero neta, zero gier,
zero zasięgu!!! Z nerwów, mowę mi odjęło i poszedłem wcześniej
spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.