18 KWIETNIA
Postanowiłem
sobie, że się do kolegi od serwera nie odezwę, ale w czasie, kiedy
odbudowywałem to, co mi zniszczył, zadzwonił do mnie, odebrałem i
pogadaliśmy. Powiedzmy, że mnie przeprosił, mówiąc „sorry”
hehe Tłumaczył się, że zniszczył ten serwer w nerwach i, że się
to nie powtórzy. Jakoś mu nie wierzę, ale mówią, że nie warto
trzymać urazy, tylko trzeba iść dalej. Rodzice byli w lekkim
szoku, że tak szybko się pogodziliśmy, no ale każdy zasługuje na
drugą szansę. Poskakaliśmy trochę w nawet miłej atmosferze i
wyłączyłem kompa. Akurat mama z Hanką wyklejały kawałkami
papieru bociana, bo Hanka też ma zdalne przedszkole, więc się
przyłączyłem, a potem uczyły się wiersza o wiosennym ogrodzie –
tego już nie mogłem swoim rozumem ogarnąć, więc wyszedłem do
pokoju dziadków. Potem poszliśmy na króciutki spacer. Wszystko
fajnie, gdyby nie te maski – OMG, ja się zwyczajnie duszę! Coś
okropnego! Najlepiej,uśmiałem się, bo przez te maski ludzi nie
poznaję – idzie jakiś typek w masce, mówi moim rodzicom dzień
dobry, mnie cześć, a ja nie wiem, kto to hahahahaha. Później się
okazało,że to był Filip – szedł z mamą, która też miała
maskę i również kobiety nie poznałem. Normalne jaja. Normalności,
wróć! Szkoło, wróć!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.