poniedziałek, 20 kwietnia 2020


18 KWIETNIA

Postanowiłem sobie, że się do kolegi od serwera nie odezwę, ale w czasie, kiedy odbudowywałem to, co mi zniszczył, zadzwonił do mnie, odebrałem i pogadaliśmy. Powiedzmy, że mnie przeprosił, mówiąc „sorry” hehe Tłumaczył się, że zniszczył ten serwer w nerwach i, że się to nie powtórzy. Jakoś mu nie wierzę, ale mówią, że nie warto trzymać urazy, tylko trzeba iść dalej. Rodzice byli w lekkim szoku, że tak szybko się pogodziliśmy, no ale każdy zasługuje na drugą szansę. Poskakaliśmy trochę w nawet miłej atmosferze i wyłączyłem kompa. Akurat mama z Hanką wyklejały kawałkami papieru bociana, bo Hanka też ma zdalne przedszkole, więc się przyłączyłem, a potem uczyły się wiersza o wiosennym ogrodzie – tego już nie mogłem swoim rozumem ogarnąć, więc wyszedłem do pokoju dziadków. Potem poszliśmy na króciutki spacer. Wszystko fajnie, gdyby nie te maski – OMG, ja się zwyczajnie duszę! Coś okropnego! Najlepiej,uśmiałem się, bo przez te maski ludzi nie poznaję – idzie jakiś typek w masce, mówi moim rodzicom dzień dobry, mnie cześć, a ja nie wiem, kto to hahahahaha. Później się okazało,że to był Filip – szedł z mamą, która też miała maskę i również kobiety nie poznałem. Normalne jaja. Normalności, wróć! Szkoło, wróć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.