31 maja
No dziś był
naprawdę udany dzień. Mieliśmy z Hanką przedsmak Dnia Dziecka –
dzięki złagodzeniu obostrzeń dotyczących wirusa, otwarto niektóre
restauracje w naszym mieście. Rodzice zaproponowali nam wspólny,
rodzinny obiad właśnie w lokalu – normalnie super! Cieszymy się,
ponieważ rzadko wychodzimy na obiad na miasto, bo nasza mamusia
uważa, że „najlepsze jest swojskie jedzenie, jak sobie sama
ugotuję, to przynajmniej wiem, co jem” haha – no cała mamunia
:)
Poszliśmy do MEGA,
dosłownie MEGA prestiżowej restauracji, oczywiście rodzice nie
omieszkali nam powiedzieć, że do takiego miejsca trzeba się
elegancko ubrać. Przywdziałem więc na siebie świetną marynarę
i… spodnie w kant. To znaczy chciałem założyć takie spodnie,
tylko, że… nie wlazłem w nie! Hahahahaha – wyglądałem, jak w
getrach haha – chociaż wtedy wcale nie było mi do śmiechu, ale
za to mamusi tak. Razem z babcią o mało się nie posikały – tak
były rozbawione moim kosztem. Suma sumarum włożyłem dżinsy, a
rodzice obiecali mi shopping
w celu zakupienia
nowego galowego stroju :) Nie, żebym lubił chodzić po sklepach, no
ale za pasem koniec roku szkolnego i trzeba się elegancko
prezentować – może będzie możliwość odbioru świadectwa w
szkole, a to się wiąże z tym, że zobaczę ziomów no i …
Natalkę :)
Wracając do tej
restauracji, to mnie się podobało – zamówiłem sobie to, co
lubię, gorzej
z Hanką, bo nie
serwowano tam jej ulubionego fastfoodowego dania. Ale mama była
wściekła na moją siorę, że ta tak wybrzydza - „to my wam
robimy niespodziankę z ojcem na Dzień Dziecka,
a Wy wybrzydzacie”
- o przepraszam, jakie Wy, ja grzecznie siedzę i zajadam, a to, że
Hance nie pasuje, to nie moja wina haha. W rezultacie mama, tata i ja
się objedliśmy w restauracji, a Hanka tylko wypiła sok, więc mama
po przyjściu do domu musiała jej jeszcze zupę pomidorową ugotować
– MASAKRA, co za kapryśne dziewczę (w sensie Hanka). Ok, zwijam
się, bo będziemy rodzinnie grać w super planszówkę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.