czwartek, 4 czerwca 2020


03 czerwca

Dziś taki dzień trochę smutny, a trochę wesoły – dowiedziałem się, że od piątku zostają wznowione treningi bilarda, na które chodziłem przed pandemią. Bardzo lubię ten sport i MEGA mnie zasmucił fakt, że nie mogę być na moich ulubionych zajęciach, dlatego baaaardzo, ale to bardzo się ucieszyłem :) Mama chyba też, bo twierdzi, że mam tylko wirtualne znajomości przez tę całą sytuację pandemiczną, a „przecież potrzebuję kontaktu z rówieśnikami na żywo” - słowa rodzicielki hehe – w sumie racja – ostatni raz gadałem z ziomami w realu nie pamiętam kiedy.
A co do tego, że ten dzionek dzisiejszy jest też po części smutny, to dowiedziałem się, że moja babcia (nie ta, która mieszka z nami, tylko ta druga) ma chore serce i musi iść do szpitala. Nie za bardzo lubię to miejsce (nikt chyba nie lubi), ale, jak trzeba tam pójść, to trzeba :) Rodzice mówią, że po to tam się jest, żeby lekarze pomogli, więc, nie mam się co martwić – na pewno wszystko będzie dobrze. Będę trzymał kciuki za babcię :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.