03 czerwca
Dziś taki dzień
trochę smutny, a trochę wesoły – dowiedziałem się, że od
piątku zostają wznowione treningi bilarda, na które chodziłem
przed pandemią. Bardzo lubię ten sport i MEGA mnie zasmucił fakt,
że nie mogę być na moich ulubionych zajęciach, dlatego baaaardzo,
ale to bardzo się ucieszyłem :) Mama chyba też, bo twierdzi, że
mam tylko wirtualne znajomości przez tę całą sytuację
pandemiczną, a „przecież potrzebuję kontaktu z rówieśnikami na
żywo” - słowa rodzicielki hehe – w sumie racja – ostatni raz
gadałem z ziomami w realu nie pamiętam kiedy.
A co do tego, że
ten dzionek dzisiejszy jest też po części smutny, to dowiedziałem
się, że moja babcia (nie ta, która mieszka z nami, tylko ta druga)
ma chore serce i musi iść do szpitala. Nie za bardzo lubię to
miejsce (nikt chyba nie lubi), ale, jak trzeba tam pójść, to
trzeba :) Rodzice mówią, że po to tam się jest, żeby lekarze
pomogli, więc, nie mam się co martwić – na pewno wszystko będzie
dobrze. Będę trzymał kciuki za babcię :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.