czwartek, 11 czerwca 2020


10 czerwca

Masakra – jaki dziś przeżyłem masakryczny dzień – okropieństwo. Niby nic takiego,
a jednak. No ale zacznę od początku – moja mamusia wzięła sobie na dziś wolne i zaprosiła swoją znajomą. Nie byłoby w tym nic dziwnego i strasznego, gdyby nie to, że ta znajoma ma córkę w wieku Hanki. O masakro, jak wpadły do pokoju, jak zaczęły przewracać go do góry nogami, to nie wiedziałem, jak się nazywam. Jeszcze, o zgrozo, w tym czasie miałem dodatkowy angielski i nie słyszałem, co do mnie mówi lektor, żal.pl. Kłóciły się te dziewuchy o wszystkie zabawki, darły wniebogłosy, wyrywały sobie lalki, jednak, na szczęście mama w porę zareagowała i wyprosiła je z pokoju, w którym byłem. Na szczęście, bo już ledwo znosiłem towarzystwo tych dwóch złośnic – jedna gorsza od drugiej. Mama mówiła, że przez pandemię Hanka nie chodzi do przedszkola i nie ma kontaktu z rówieśnikami, więc fajnie, jak spotka się z kimś w swoim wieku – w sumie to rozumiem, ale i tak byłem wściekły, że ktoś zakłóca mój spokój. Potem, na szczęście, tata zrobił frytki i nugetsy
i dziewczyny zamknęły swoje buzie jedzeniem hahahahaha i miałem święty spokój.
Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje, ale jak widać, nie tylko, bo fastfoody też, ha!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.