11 czerwca
Ale super! Dzisiaj
nie ma zdalnych lekcji i, jak się okazało, jutro też. JUPI! Tylko
zostaje poniedziałek, bo od wtorku ósmoklasiści mają swoje
egzaminy, więc panie skupią się na nich, a nam dadzą święty
spokój – mega! Co by tu dziś porobić, nie mam pomysłu. Mama
mówi, że „jak mi się nudzi, to zajęcie mi znajdzie, a najlepiej
to, żebym wziął się za czytanie ostatniej w tym roku szkolnym,
lektury”. Nie mam na to ochoty, bo ta książka w ogóle mnie nie
interesuje. Ogólnie lubię czytać, ale tylko to, co sam wybieram, a
nie to, co ktoś mi każe. A ta lektura wybitnie mi nie pasuje.
Ok, koniec
biadolenia, bo rodzicielka kazała mi się ubrać”jak stróż w
Boże Ciało”, bo idziemy na mini
procesję hehe. Wróciliśmy i
ucieszył mnie fakt, że tata weźmie mnie na rower – ma dziś
wolny od pracy dzień i postanowił widocznie spędzić go z synem
hahahahaha :) A mama pewnie z Hanką zrobią sobie babskie popołudnie
z malowaniem paznokci i czesaniem – dla mnie same nudy, już
naprawdę wolę się zmęczyć na tym rowerze. Ok, spadam, bo tata
już wyszedł, więc lecę za nim :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.