1 czerwca
JUPI! Dziś Dzień
Dziecka! Zazwyczaj w ten dzień chodziliśmy z rodzicami na rynek –
bo organizowano tam mnóstwo atrakcji dla dzieci – np. dmuchańce,
malowanie twarzy i inne takie przyjemności. Niestety w tym roku, z
racji wirusa nic nie ma na mieście, więc czekamy z Hanką, co
fajnego nam dziś zaproponują rodzice. Mama nawet sobie wzięła
wolne z pracy na tę okazję, żeby spędzić z nami ten dzień.
Uporaliśmy się ze zdalna edukacją – mama mi pomogła w
matematyce
i robieniu tego
nieszczęsnego drzewka szczęścia – nawet fajne wyszło, więc
postawiliśmy je na honorowym miejscu – na komodzie w pokoju
rodziców :)
Potem pierwszy raz
od początku tej pandemii – czyli od dwóch i pół miesiąca
poszedłem do szkoły. Masakra, jaka tam pustka i cisza – coś
okropnego. Przy wejściu do szkoły mierzenie temperatury, wywiad,
czy nikt z bliskich nie przebywa na kwarantannie i , czy nie mam
kaszlu i gorączki. W końcu, kiedy już uporałem się z tymi
wszystkimi pytaniami, udało mi się dotrzeć do pani z muzyki i
zagrać na flecie to, czego przez internetowe łącza nie dosłyszała
– dostałem szóstkę i wróciłem w pośpiechu do domu, bo
przecież jeszcze nie dostaliśmy z Hanką prezentów.
Akurat tata wrócił
z pracy i razem z mamą wręczyli nam upominki :) Hanka dostała
dziewczyńskie klocki – prawie się posikała ze szczęścia, bo to
było jej marzenie. A ja dostałem trzy super książki, które też
chciałem mieć – świetne opowieści dla ziomali w moim wieku.
Potem poszliśmy do
babci (mamy taty) na zaległy Dzień Matki – tam to dopiero był
Dzień Dziecka :) Babcia nam ugotowała wszystko to, co lubimy –
oczywiście same fast foody – mega się obżarliśmy, potem
skakaliśmy na piłce, na sofie – w ogóle robiliśmy to, czego
normalnie nie możemy – mama tylko kręciła głową z
niedowierzaniem, no , ale nic się nie odzywała, bo w końcu to
DZIEŃ DZIECKA!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.