wtorek, 2 czerwca 2020


1 czerwca

JUPI! Dziś Dzień Dziecka! Zazwyczaj w ten dzień chodziliśmy z rodzicami na rynek – bo organizowano tam mnóstwo atrakcji dla dzieci – np. dmuchańce, malowanie twarzy i inne takie przyjemności. Niestety w tym roku, z racji wirusa nic nie ma na mieście, więc czekamy z Hanką, co fajnego nam dziś zaproponują rodzice. Mama nawet sobie wzięła wolne z pracy na tę okazję, żeby spędzić z nami ten dzień. Uporaliśmy się ze zdalna edukacją – mama mi pomogła w matematyce
i robieniu tego nieszczęsnego drzewka szczęścia – nawet fajne wyszło, więc postawiliśmy je na honorowym miejscu – na komodzie w pokoju rodziców :)
Potem pierwszy raz od początku tej pandemii – czyli od dwóch i pół miesiąca poszedłem do szkoły. Masakra, jaka tam pustka i cisza – coś okropnego. Przy wejściu do szkoły mierzenie temperatury, wywiad, czy nikt z bliskich nie przebywa na kwarantannie i , czy nie mam kaszlu i gorączki. W końcu, kiedy już uporałem się z tymi wszystkimi pytaniami, udało mi się dotrzeć do pani z muzyki i zagrać na flecie to, czego przez internetowe łącza nie dosłyszała – dostałem szóstkę i wróciłem w pośpiechu do domu, bo przecież jeszcze nie dostaliśmy z Hanką prezentów.
Akurat tata wrócił z pracy i razem z mamą wręczyli nam upominki :) Hanka dostała dziewczyńskie klocki – prawie się posikała ze szczęścia, bo to było jej marzenie. A ja dostałem trzy super książki, które też chciałem mieć – świetne opowieści dla ziomali w moim wieku.
Potem poszliśmy do babci (mamy taty) na zaległy Dzień Matki – tam to dopiero był Dzień Dziecka :) Babcia nam ugotowała wszystko to, co lubimy – oczywiście same fast foody – mega się obżarliśmy, potem skakaliśmy na piłce, na sofie – w ogóle robiliśmy to, czego normalnie nie możemy – mama tylko kręciła głową z niedowierzaniem, no , ale nic się nie odzywała, bo w końcu to DZIEŃ DZIECKA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.