środa, 6 maja 2020


6 maja

Uff, w końcu wypoczęliśmy z Hanką po tym długim weekendzie na wsi i , w sumie, to czujemy taki dosyć spory niedosyt – ja to piszę?! Ja , który tak bardzo nie chciałem tam jechać? Hahahaha :) Ale, jak to mama mówi, tylko krowy nie zmieniają poglądów :-) Prawda.
Tata mówi, że, według jego telefonu, pogoda ma być super na weekend, więc, jak tylko przyjdą z mamą z pracy – od razu wsiadamy w samochód i jazda! Już dziś kazali nam przygotować to, co chcielibyśmy wziąć z sobą. Hanka znów napakowała całą torbę gratów, jakieś pieski na baterie i takie tam bzdety. Acha, a propos piesków – to jeden z wujków, do których jeździmy, ma malutkiego pieska – Tosię – słodki jest. Nawet mama, która nie przepada za psami, bo kiedyś jakiś ją ugryzł, bierze Tośkę na kolana i się z nią bawi. W sumie mnie i Hance też się podoba takie małe zwierzątko, ale mama nawet się nie chce tykać w sprawie posiadania przez nas psa, bo mówi:
- Jasne, to byłby mój kolejny obowiązek, najpierw uczenie go dobrych manier i załatwiania się na zewnątrz, potem, wychodzenie z nim rano, wieczór i w południe – co to to nie! Pies to spory obowiązek i odpowiedzialność! I jeszcze inne takie tam mamine gderanie, chociaż, w sumie, to chyba ma rację – Hanka jeszcze jest za mała na wychodzenie z psem na spacer, a ja – no cóż, czasami mam słomiany zapał do wszystkiego – żeby nie było, ubolewam nad tym :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.