15 maja
Jestem trochę
niepocieszony, bo w ten weekend nie jedziemy na wieś – rodzice
stwierdzili, że chcą sobie odpocząć w domu, a zresztą jest
„zimnej Zośki” - cokolwiek to znaczy, więc nie będzie pogody.
A poza tym ma przyjechać w odwiedzimy „wujostwo” - właśnie ze
wsi i musimy zostać w domu. Acha, i jeszcze mamy iść do chrześnicy
taty na urodziny – w sumie to mamy napięty harmonogram :) i nie
dziwota, że nie ma jak jechać :)
Szkoda, bo bym
sobie pograł w badmintona, ale, co się odwlecze, to nie uciecze.
Najlepsza jest pani
z plastyki – kazała nam robić drzewko szczęścia, a ja nie wiem
zupełnie, jak się za to zabrać. Mama wróci z pracy, to na pewno
się ucieszy, że czeka ją praca plastyczna hahahahahaha. Drzewko
szczęścia – cóż to jest, muszę zobaczyć na „internetach”,
bo kojarzy mi się to z babcią, która kiedyś, dawno temu miała
takowy przedmiot :) Uciekam, bo przyszła mama i muszę ją
„nastawić” na wspólną pracę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.