18 maja
Dziś na szczęście
poniedziałek, w końcu minął ten jakże intensywny weekend.
Okazało się, że nawet, jak nie jedziemy na wieś, to w tym czasie
pandemii, nie musi być nudno. W sobotę przyjechało wujostwo z
Bianką i Nikosiem – masakra, ale szaleli z Hanką, myślałem, że
rozwalą nam dom – szok, takie małe dzieci, a tyle w nich energii
hehe. Sądzę, że z powodzeniem swoim powerem obdzieliliby chyba z
pół bloku, w którym mieszkamy :)
A to się bawili w
skoki narciarskie, a to w chowanego (Hanka wiecznie„wyła”, bo
ciągle chciała się chować, a nie szukać hahahahaha), a to
jeszcze ciastoliną. Mój pokój po wizycie kuzynów wyglądał,
jakby tornado przez niego przeszło. A ja, naiwny, myślałem, że
dzieciaki po cichutku się pobawią, a ja sobie pogadam z Filipem
przez kompa – niestety, nie „pykło” mi hahahahahahaha :) Na
szczęście popołudniu rodzice poszli z Hanką na urodziny Kingi i
miałem święty spokój i mogłem pogadać z ziomalami.
Zaproponowałem im spotkanie na hulajnogach, ale nie chcą,
twierdząc, że się boją CORONY – no szok – nie tylko ja mam
cykora :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.