wtorek, 19 maja 2020


18 maja

Dziś na szczęście poniedziałek, w końcu minął ten jakże intensywny weekend. Okazało się, że nawet, jak nie jedziemy na wieś, to w tym czasie pandemii, nie musi być nudno. W sobotę przyjechało wujostwo z Bianką i Nikosiem – masakra, ale szaleli z Hanką, myślałem, że rozwalą nam dom – szok, takie małe dzieci, a tyle w nich energii hehe. Sądzę, że z powodzeniem swoim powerem obdzieliliby chyba z pół bloku, w którym mieszkamy :)
A to się bawili w skoki narciarskie, a to w chowanego (Hanka wiecznie„wyła”, bo ciągle chciała się chować, a nie szukać hahahahaha), a to jeszcze ciastoliną. Mój pokój po wizycie kuzynów wyglądał, jakby tornado przez niego przeszło. A ja, naiwny, myślałem, że dzieciaki po cichutku się pobawią, a ja sobie pogadam z Filipem przez kompa – niestety, nie „pykło” mi hahahahahahaha :) Na szczęście popołudniu rodzice poszli z Hanką na urodziny Kingi i miałem święty spokój i mogłem pogadać z ziomalami. Zaproponowałem im spotkanie na hulajnogach, ale nie chcą, twierdząc, że się boją CORONY – no szok – nie tylko ja mam cykora :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.