26 lipiec
Uff, jak gorąco! Masakra, ale, jak to mówi tata – jak jest lato,
to musi być ciepło, czy jakoś tak :) Dopiero co wysiedliśmy z
auta, a ja już piszę :) Byliśmy znowu w naszym małym domku na
wsi, tym razem na mega fecie – ciocia Ania miała imieniny i z
racji imienin właśnie Anny, miał tam miejsce Odpust – czyli
super impra dla dzieciaków – choć dla rodziców niekoniecznie :)
Ale żeśmy z Hanką mieli ubaw po pachy – karuzela przyjechała,
wata cukrowa, mega piłki, do których się wchodzi i turlają się
po wodzie – było super, chociaż zauważyłem, że rodzice po
jakimś czasie już mieli dość, bo ja ich ciągnąłem na swoją
stronę, a ta mała glista na swoją.
W końcu ich irytacja sięgnęła zenitu i poszli obydwoje na
swojski chleb ze smalcem
i ogórkiem kiszonym i na kiełbasę z grilla – też tam była OMG
:)
Mimo
wszystko jednak SERIO – co to była za impreza – u nas nie ma
takich odpustów – owszem jest kilka kramów, ale bez szału. A
tam… Ho, ho, ho :) Potem,
jak już rodzice sobie pojedli, Hanka jeździła na karuzeli, a ja
skusiłem się, na takie coś, a la bungee – z zabezpieczeniem
podskakuje się chyba aż do samego nieba na trampolinie :)
Później była dalsza część atrakcji – jednak już w domu –
wszyscy tłumnie poszli do cioci Ani świętować jej imieniny –
zabawa była przednia – chociaż kto się bawił, ten się bawił,
ja na przykład, musiałem zabawiać najmłodsze towarzystwo – było
mi to trochę nie w smak, no ale cóż – taki los :( Jak to mówi
mamunia – życie to nie same przyjemności LOL.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.