sobota, 1 sierpnia 2020


26 lipiec

Uff, jak gorąco! Masakra, ale, jak to mówi tata – jak jest lato, to musi być ciepło, czy jakoś tak :) Dopiero co wysiedliśmy z auta, a ja już piszę :) Byliśmy znowu w naszym małym domku na wsi, tym razem na mega fecie – ciocia Ania miała imieniny i z racji imienin właśnie Anny, miał tam miejsce Odpust – czyli super impra dla dzieciaków – choć dla rodziców niekoniecznie :)
Ale żeśmy z Hanką mieli ubaw po pachy – karuzela przyjechała, wata cukrowa, mega piłki, do których się wchodzi i turlają się po wodzie – było super, chociaż zauważyłem, że rodzice po jakimś czasie już mieli dość, bo ja ich ciągnąłem na swoją stronę, a ta mała glista na swoją.
W końcu ich irytacja sięgnęła zenitu i poszli obydwoje na swojski chleb ze smalcem
i ogórkiem kiszonym i na kiełbasę z grilla – też tam była OMG :)
Mimo wszystko jednak SERIO – co to była za impreza – u nas nie ma takich odpustów – owszem jest kilka kramów, ale bez szału. A tam… Ho, ho, ho :) Potem, jak już rodzice sobie pojedli, Hanka jeździła na karuzeli, a ja skusiłem się, na takie coś, a la bungee – z zabezpieczeniem podskakuje się chyba aż do samego nieba na trampolinie :)
Później była dalsza część atrakcji – jednak już w domu – wszyscy tłumnie poszli do cioci Ani świętować jej imieniny – zabawa była przednia – chociaż kto się bawił, ten się bawił, ja na przykład, musiałem zabawiać najmłodsze towarzystwo – było mi to trochę nie w smak, no ale cóż – taki los :( Jak to mówi mamunia – życie to nie same przyjemności LOL.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.