10 sierpień
Ale
weekend był świetny! W sobotę się relaksowałem na kompie, a
potem poszliśmy do cioci Marty na urodziny – było super –
ciocia i wujek zawsze wynajdą nam (w sensie mnie
i Hance) jakieś
świetne zajęcie. Graliśmy w odjechaną planszówkę – ja
rozgrywałem partyjki z wujostwem i rodzicami, a Hanka była asystentką – rozdawała pionki,
odmierzała czas klepsydrą i takie tam bzdetki. Najważniejsze, że
nie przynudzała, więc mogliśmy cieszyć się grą :) Sobotni czas
upłynął mega szybko, ani się obejrzeliśmy, jak trzeba było się
zbierać do domu.
W niedzielę przyjechał do mnie w odwiedzimy mój ziomal,
pogadaliśmy, pograliśmy na kompie, a potem poszliśmy spotkać się
z innymi ziomami :) Niestety, ciężko to przyznać, ale mama ma
rację, mówiąc, że nie ma to jak spotkanie w realu, a nie takie
tam wirtualne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.