5 października
Ale z tą pandemią są normalne jaja – masakra – mianowicie, mieliśmy jechać na weekend na wieś do naszego domku (na marginesie – znajduje się on w województwie małopolskim,
a konkretnie w powiecie myślenickim) i… nie pojechaliśmy! Zadzwoniła w sobotę ciocia, która tam mieszka, mówiąc, że kilku jej sąsiadów zachorowało na COVIDA, a kilkunastu przebywa na kwarantannie – o zgrozo. Ciocia się martwi i stresuje ją każdy dźwięk dzwoniącego telefonu, który może oznaczać jedno – bycie na kwarantannie :( Tak więc zostaliśmy w domu, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ poszliśmy do prababci (babci taty) na jej 85 urodziny :) Ale się kobiecina ucieszyła, że pamiętaliśmy :) A niedzielny wieczór upłynął mi
na uczeniu się :( Masakra, tyle klasówek i wszystkiego – od metra nauki łeeeeeee.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.