czwartek, 22 października 2020

 21 październik

Ale dziś dostałem reprymendę od wychowawczyni, rodziców i… nawet babcia miała coś do powiedzenia. Mianowicie, wiadomo, że jest Covid i nie wychodzimy na przerwach w szkole na korytarz, więc, chyba to jest logiczne, że musimy sobie wymyślać jakieś kreatywne zajęcia :) Wpadliśmy z chłopakami, w związku z tym, na świetny pomysł super zawodów hehe. Otóż urządziliśmy wyścig latających ołówków hahaha, jak sobie przypomnę, to aż lepiej mi się na duszy robi – mimo, iż na razie, musieliśmy uciąć ten proceder :-) Polega on na tym, że jedna osoba trzyma swoją maseczkę w rozciągnięciu, a druga strzela ołówkiem z tejże maseczki – niczym z procy - normalnie super – latają te ołówki, że hej! Ubaw po pachy – mieliśmy, bo, niestety nasza wychowawczyni dojrzała nas bawiących się w ten sposób i wszystkim wpisała uwagi do dziennika elektronicznego. Oprócz tego, oczywiście, solidnie nam „zmyła głowy” - masakra. Żeby tego było mało, to ledwo przekroczyłem próg domu, za progiem czekali rodzice z „kazaniem” na temat odpowiedzialnego zachowania, coś w stylu, że mogło się coś stać – w sensie ołówek w oku i tym podobne. Co gorsza, nawet babcia, która z reguły trzyma ze mną sztamę, coś tam pod nosem mruczała, że niby „ta dzisiejsza młodzież, co z niej wyrośnie” - masakra! Ale o.k, z powagą wysłuchałem reprymendy rodziców i zabrałem się za naukę anglika, bo znów jutro klasówka OMG :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.