27 MARCA
Piszę na szybko,
bo mama mi pozwoliła na kompa na parę chwil wejść :)
Gramy razem z
ziomami w skoki narciarskie – mega super gry wciągające – nawet
spoko mi w nich idzie – nie tak jak z pismem technicznym haha. Na
szczęście dzisiaj piątek - ostatni dzień tygodnia – w końcu!
Mijający dzionek
śmiało nawet można nazwać udanym :) Po skończonych lekcjach mama
zaproponowała nam z Hanką wspólną pracę w kuchni – robiliśmy
pankejki z bananami – wyhaczyłem przepis z jakiegoś kulinarnego
bloga i okazało się, że nie jest taki trudny. Wsypaliśmy i
wlaliśmy produkty do miski, Hanka ugniotła widelcem banany, a ja
zmieszałem to, co było w misce. Potem masę bananową wlaliśmy do
tej z miseczki, Hanka zmieszała i mama upiekła placuszki. Ale było
dobre, zajadaliśmy ze smakiem.
Później wrócił
tata z pracy i znów pojechaliśmy do lasu na spacer – bardzo mi
brakuje możliwości swobodnego wyjścia na zewnątrz z kolegami,
jazdy na hulajnogach itd., w ogóle spotkań ze znajomymi. Staram się
sobie tłumaczyć, że tak ma być i, że ta sytuacja jest tylko
przejściowa, ale i tak jest ciężko na maksa :( Nie sądziłem, że
to kiedykolwiek napiszę, albo nawet pomyślę, ale dobrze, że jest
ta Hanka – przynajmniej mam kogo wnerwiać haha i… ona chyba też!
:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.