9 wrzesień
Nie no, ta szkoła mnie wykończy - masakra. Nie dość, że doszły mi : fizyka, chemia i język hiszpański, to panie chyba zwariowały. Już zapowiadają sprawdziany - to jest niepojęte, żeby po tygodniu szkoły już były kartkówy :( Oczywiście, mamusia powtarza, jak mantrę - "Wojtuś, nazbieraj sobie ocen teraz, jak jeszcze jest mało materiału i w miarę go rozumiesz" hahahahahahaha - nie ma to jak rodzicielka człowieka doceni XD. Codzienne pytania - "Wojtuś, przygotowany jesteś do szkoły? Spakowałeś sobie strój na w-f? Pokulkowałeś się? (w sensie, że pod pachami XD) Bo wiesz, Wojtusiu, tylko pytam, bo nie chcę, żeby od ciebie brzydko pachniało i, żeby koledzy ci uwagę zwrócili, więc robię to ja". No dzięki mamuniu, ale ja już nie jestem maluchem, jak Hanka i nie trzeba mi o wszystkim przypominać, i nie trzeba do mnie gadać, jak do przedszkolaka. O.k, kończę, bo muszę wynieść śmieci.
Nie no, nie zabrałem klucza od wiaty z kontenerami. A rodzice przy wyjściu wołali - "Wojtek, kluczy nie zapomnij!" hahahahahahahaha XD beka - jednak trzeba mi przypominać, jak dzidziusiowi hahahahahahahahahahaha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.