7 wrzesień
Gdyby
ktoś spytał mnie o to, jak
zmieniła się szkoła przez pandemię –
a na pewno tak się stanie, ponieważ szczególnie babcie są bardzo
ciekawskie hehe, miałbym wiele do opowiadania. Mianowicie – już
od wejścia jest inaczej, niż w „normalnych” czasach :) Przy
drzwiach stoi pani – ostatnio była to techniczanka haha – czyli
nauczycielka techniki i wręcz się darła – DEZYNFEKCJA RĄK! - ja
niezwyczajny być w takim hałasie doznałem mega szoku, ale
posłusznie pochlapałem ręce płynem antybakteryjnym i wtarłem go
w dłonie :) Oczywiście będąc
w maseczce cały czas :)
Wszystkie lekcje mamy tylko w swojej klasie – co jest fajne, bo
nie musimy łazić po labiryncie naszego przybytku edukacji – a
jest on naprawdę pokręcony, panie przychodzą do nas – oczywiście
oprócz nauczyciela w-f-u – ten przedmiot mamy na sali
gimnastycznej lub na zewnątrz, gdy pogoda na to pozwala.
Co przerwę wietrzymy klasę, a panie woźne prawie non stop latają
ze szmatkami
i
dezynfekują wszelkie klamki itp. Na
przerwę wychodzimy na korytarz każda klasa osobno, częściej,
niż zwykle myjemy ręce i zakładamy maseczki po wyjściu z klasy.
Acha, najważniejsze – w szkole stworzono izolatkę – salę
lekcyjną, do której
skierowana zostanie osoba podejrzana
o
CORONĘ. A
propos izolatki – urządziliśmy sobie z ziomalami taki challenge –
kto
szybciej znajdzie i dotrze do niej – hahaha ale był ubaw –
wygrał Alan, bo po prostu zapytał pani, a my, jak te ciapy
lataliśmy po szkole nie pytając.
Na
lekcji wychowawczej odbyły
się w naszej klasie wybory do samorządu – czyli na
przewodniczącego, zastępcę i skarbnika klasowego. Pani rozdała
karty do głosowania – normalnie jak w prawdziwych wyborach i każdy
wpisał nazwisko osoby, która, jego zdaniem, powinna zostać
przewodniczącym. Trzy osoby miało tyle samo głosów – w tym ja
:) Po drugiej turze wygrałem
ja!!
Ogromnie się cieszę, bo bycie przewodniczącym to mega prestiżowa
fucha :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.