2 wrzesień
Jak
wczoraj wróciłem z rozpoczęcia roku szkolnego w realu, to
myślałem, że moja głowa pęknie – masakra! Tyle dostaliśmy
informacji naraz, że sam nie wiem, co jest najważniejsze.
Oczywiście ledwo przekroczyłem próg domu, babcia zaraz zasypała
mnie pytaniami, co nam w szkole gadali, jak tam dzidy, jak tam plan
lekcji, a czy koledzy bardzo wyrośli, a czy pani bardzo się
zmieniła. Co do pani – to nie widzę żadnej różnicy – jaka
była, taka została. A co do ziomali – faktycznie mega wyrośli,
zresztą ja też trochę , że tak powiem, się powiększyłem haha,
bo strój na w-f, który pasował na mnie w marcu, już jest za mały.
Ale mamusia miała ze mnie ubaw, jak
mierzyłem krótkie spodenki no hahahaha – prawie, że po pachy –
orzekła, że kolarze mają
takie stroje haha i się śmiała do rozpuku (nota bebe – razem z
babcią). Siedem światów z tymi babami.
A
co do szkoły – jest kilka wprowadzonych nowości, związanych z
pandemią
– mianowicie uczymy się cały czas w jednej klasie, wyłączając
w-f i informatykę. Jeśli jesteśmy w szatni czy na korytarzu –
musimy mieć maseczkę, obowiązkowa dezynfekcja rąk i utrzymywanie
dystansu społecznego. Co mnie cieszy – nawet, kiedy będę miał
katar, nie mogę iść do szkoły hihi – w tzw. normalnym czasie nie było opcji, żebym został w domu mając
nieżyt nosa hahahahahaha XDDD.
Potem
wieczorem rodzice odbyli ze mną pogadankę na temat szkoły – że
niby z kopyta biorę się za naukę, bo to już nie przelewki, tylko
szósta klasa, a nawet, jeśli, nie daj Boże, wprowadzą zajęcia
zdalne – ja uczę się tak, jakbym chodził normalnie do szkoły –
ten ostatni punkt jest chyba niewykonalny, ale o.k, czas pokaże, co
będzie dalej z moją edukacją.
A co do mojej siostry Hanki - to wczoraj stały z babcią przed
przedszkolem chyba z 40 minut – taka była rano kolejka – wróciły
prawie wszystkie dzieciaki, tony papierów do wypełnienia, mierzenie
temperatur, oświadczenia aktualizacyjne – że nikt bliski nie
przebywa na kwarantannie, że dziecko nie ma kaszlu ani kataru – no
Hanka to chyba była w szoku, że tak wszyscy „walą” na
przedszkole hahahahahahaha.
O.k,
kończę to pisanie, bo jest poranek, trzeba iść do szkoły, a mnie
chyba z tego stresu dopadły problemy żołądkowe :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.