3 wrzesień
Uff
– wcale ta szkoła w realu nie jest taka zła – wręcz
przeciwnie. W końcu mogę się spotkać ze znajomymi i poklachać :)
Powygłupiać się, chociaż akurat na to muszę uważać, bo mamusia
już zapowiedziała mi, że „marny mój los, jeśli
pani będzie się skarżyć na zebraniu na
moje zachowanie”
- normalnie strach się bać – hahaha. Muszę więc się ogarnąć
z tym gadaniem na lekcjach – zawsze
z tym miałem problem :(
Ale
na razie dość o szkole – napiszę o niej innym razem - teraz mam
inne sprawy na głowie – mianowicie wczoraj babcia zabrała mnie do
sklepu z kijami bilardowymi, ponieważ moim marzeniem jest mieć
takowy kij (chodzę na treningi tego sportu, więc pomyślałem, że
warto byłoby mieć swój sprzęt). Pojechaliśmy- jak zobaczyłem
ten sklep i rzeczy w nim, to aż mnie zatkało – ile tam stołów,
bil, rękawiczek, no i oczywiście kijów :) Nie wiedziałem, który
wybrać – czy
ze smokiem, czy z ulubionym bohaterem – w końcu
padło na smoka :) Myślałem, że skoczę z radości – babcia
patrzyła na mnie, jak na… Ale ok – byłem (i dalej jestem
przeszczęśliwy :))
Oprócz
kija kupiliśmy futerał na niego i kredę. Acha, nie napisałem, że
niedługo mam urodziny i stąd ten zakup :) Babcia poszalała z tym
prezentem, mamusia psioczyła, że przesadza, ale cóż ona mogła –
jak teściowa postanowiła kupić wnusiowi kij, to tak ma być haha –
ach te teściowe i synowe :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.