15 luty
Walentynki, Walentynki i… po Walentynkach! Hahahahaha – nie powiem, bo rodzice zawsze dbają o to, żeby ten dzień spędzić wyjątkowo – i nie chodzi tu o to, że idą we dwoje na kolację przy świecach, tylko spędzają czas z nami, obdarowują nas i dziadków jakimiś małymi upominkami LOL. Ja na przykład w tym roku na świętego Walentego dostałem talerz do zjeżdżania na śniegu i przytulanko – poduchę lwa – no mega fajnie, Hance przypadły w udziale kapcie
w formie jednorożców – no cieszyła się jak wariatka hahaha. Dziadkowie dostali chyba jakąś kawę i syrop na wzmocnienie serca – w sumie, jak to dziadki, haha, chociaż babcia to by i niejednego młodego przeskoczyła XDDD.
Taki to był miłosny dzionek, który skończył się meeega dłuuuugim spacerem po zaśnieżonym lesie, masakra, już kondycha u mnie nie ta, co dawniej, bo zrzędziłem całą drogę.
Aż rodzice nie mogli mnie słuchać bleeee. Potem wściekaliśmy się na górce i padnięci wróciliśmy do domu.
W miniony weekend odwiedziłem też kolegę – nawet spoko było, choć myślałem, że będzie zrzędził, jak w tygodniu na kompie – ale zaskoczył mnie pozytywnie i nawet fajnie się gadało :)
Także weekendzik upłynął mi pod kątem spotkań towarzyskich :-) oczywiście rodzice nie omieszkali skomentować mojego spotkania z kolegą – że to niby na Walentynki do niego idę – hahaha ma się ten żart na stare lata hahahahaha LOL.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.