7 grudzień
To jest hit roku haha. Spóźniłem się dziś do zdalnej szkoły XDDDDD. Dobrze, że mama chodzi w tym tygodniu do pracy na ranną zmianę, bo na pewno zmyłaby mi głowę za to, że nie nastawiłem sobie budzika i zaspałem :-) A stało się tak dlatego, że faktycznie, udało nam się pojechać na mikołajki do naszego małego domku :) i byłem wczoraj tak bardzo podekscytowany podarunkami, że późno zasnąłem (zresztą Hanka też hehe – ledwo co zdążyła do przedszkola na śniadanie). Ok, w sobotę zajechaliśmy około południa, tata poszedł rozpalić w piecu, bo zimno tam, jak nie wiem co brrrrr, a my – ja, mama i Hanka, poszliśmy do cioci na kawę – to znaczy mamunia poszła, my tylko dla towarzystwa hahahahahaha. Pogadałem trochę z ciocią Sylwią o głupotkach, Hanka pobawiła się z Gabrysiem i zaczęło się wielkie oczekiwanie na Mikołaja :) Moja siostra to aż biegunki dostała z przejęcia. Ćwiczyła wierszyk i piosenkę tak ambitnie, że dostała wypieków heheh, a ja miałam niezłą bekę, bo przecież wiem, że to sąsiad przychodzi w przebraniu Mikołaja haha XD. Ale ok, rodzice prosili, żebym nic nie mówił, to milczałem, jak grób, pamiętając, jak wielką traumą było dla mnie dowiedzenie się prawdy o tym grudniowym świętym.
Nadeszła oczekiwana chwila, Mikołaj wszedł do domu, wszystkie dzieci się zebrały – Hanka, Bianka, Nikoś , Gabryś, no i ja :) Całe towarzystwo przejęte ważnym gościem z wrażenia zaniemówiło hahahahaha, więc Mikołaj poprosił o wierszyk lub piosenkę – Hanka od razu się wyrwała ze swoim repertuarem XD. Zaczęła od wiersza – a, że był dość długi, to na nim skończyła haha, Mikołaj coś tam jeszcze pogadał i przeszedł do konkretów – wyciągnął prezenty :) Radości było co niemiara! Nawet ja się ucieszyłem, bo oprócz planszowej gry słownej, dostałem tor do budowania, po którym toczy się kulka oraz kostkę Rubika – tę ostatnią rzuciłem w kąt, będąc pewnym, że to nie moje klimaty. Jakże się myliłem! Hahahahahaha :) Dzieciory dostały całą masę zabawek i innych gadżetów, więc dały mi święty spokój, zajmując się sobą :-)
A ja wziąłem do ręki tę kostkę Rubika i zacząłem przekręcać kolorowe kwadraciki – nie szło mi to w ząb. Widząc mnie rodzice zaproponowali challenge – ułóż kostkę, a dostaniesz zielony pieniążek haha. A że ja uwielbiam mieć pełną skarbonkę, przystałem na to. Układałem cały sobotni wieczór, cały ranek niedzielny – trochę się udawało, ale kiedy już byłem tak blisko – wszystko się psuło. Już się miałem zniechęcić, ale wizja pieniążka nie pozwalała mi na to. Kręciłem tymi kwadratami i kręciłem aż w końcu o 15.20 udało się! Ułożyłem kostkę Rubika – sukces.pl :):):)
Zgarnąłem kasiorę i… dalej kręciłem kostką – wciągające :) Mama oczywiście skomentowała, że miło mnie w końcu widzieć nie przed kompem czy telefonem haha.
No i takie to były tegoroczne mikołajki :) - zaskakujące XD.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.