czwartek, 23 lipca 2020


22 lipiec

Ale się dziś mama zestresowała i ja w sumie też, masakra. I, o dziwo, nie chodzi tutaj o brak internetu – bo już działa.
Poszliśmy sobie dzisiaj znowu na spacer – ja, mama i Hanka, nóżka za nóżką i Hanka zapragnęła znowu iść na plac zabaw – tym razem na inny. O.K, poświęciłem się i poszedłem z nimi, Mała się bawiła z jakimś ziomkiem w swoim wieku, a my z mamą usiedliśmy ławce, gadaliśmy sobie, a tu, jak Hanka nie wrzaśnie, jak nie zacznie się wydzierać. Podskoczyliśmy oboje z mamą
i lecimy do niej. Patrzymy, a tam krew leci, masakra, okazało się, że rozcięła sobie brodę ganiając po tym placu zabaw, poślizgnęła się i gotowe. Mama szybko zatamowała krew, przykleiła plaster
i poszliśmy do domu, bo czar zabawy już prysł.
Powiem szczerze, że moja siostra mnie czasem strasznie denerwuje, ale dzisiaj, jak tak płakała i wgl, to tak było mi jej żal i stwierdziłem, że ja ją jednak chyba trochę kocham, mimo że czasem działa na mnie, jak płachta na byka LOL.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.