wtorek, 21 lipca 2020


20 lipiec

Czas tak szybciutko mija, bo już prawie skończył się lipiec – czyli połowa wakacji, chociaż przyznam się szczerze – te wakacje, przez pandemię, tak jakby w tym roku dłużej trwały :) Mimo wszystko jednak, jeśli wszystko dobrze pójdzie, we wrześniu pójdziemy już do szkoły w realu. Przyznam się szczerze, że bardzo bym tego chciał, bo, choć często narzekałem na szkołę, brakuje mi jej.
Niestety rodzicom urlop się już skończył, więc nigdzie już na dłużej nie pojedziemy, ale lubię tak sobie usiąść i powspominać. Dziś wzięło mnie na wspominki o Chabówce i Rabce. Pojechaliśmy tam któregoś dnia podczas pobytu w domku na wsi. Tata jest zapalonym wielbicielem taboru kolejowego, więc stąd ten wyjazd – w Chabówce mieści się skansen , w którym znajdują się pociągi retro, można tam również wybrać się w podróż takowym – co oczywiście zrobiliśmy.
Naszą kolejową wycieczkę rozpoczęliśmy od Rabki, z której to, piękną, starą lokomotywą, pojechaliśmy do Chabówki. Jazda była przednia! Chyba cała nasza rodzina robiła dobrą minę do złej gry hehe, żeby nie zrobić przykrości tacie, który był cały w skowronkach :) Chodził, oglądał, fotografował, zachwycał się całym tym retro taborem kolejowym, ja w sumie też byłem tym zainteresowany – choć nie tak, jak tata. Hanka cały czas nudziła, że jej się chce sikać, a mama, uśmiechając się przez zęby, strzepywała z sukienki sadzę z komina lokomotywy hahahahaha. Na szczęście wszyscy dzielnie wytrzymaliśmy pobyt w skansenie, tata był trochę zdziwiony, że żadne
z nas nie wykazywało takiej ekscytacji, jak on. Całej rodzince humory poprawiły się w lodziarni OMG. I taka to była wycieczka pociągiem retro :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.