20 lipiec
Czas tak szybciutko
mija, bo już prawie skończył się lipiec – czyli połowa
wakacji, chociaż przyznam się szczerze – te wakacje, przez
pandemię, tak jakby w tym roku dłużej trwały :) Mimo wszystko
jednak, jeśli wszystko dobrze pójdzie, we wrześniu pójdziemy już
do szkoły w realu. Przyznam się szczerze, że bardzo bym tego
chciał, bo, choć często narzekałem na szkołę, brakuje mi jej.
Niestety rodzicom
urlop się już skończył, więc nigdzie już na dłużej nie
pojedziemy, ale lubię tak sobie usiąść i powspominać. Dziś
wzięło mnie na wspominki o Chabówce i Rabce. Pojechaliśmy tam
któregoś dnia podczas pobytu w domku na wsi. Tata jest zapalonym
wielbicielem taboru kolejowego, więc stąd ten wyjazd – w Chabówce
mieści się skansen , w którym znajdują się pociągi retro,
można tam również wybrać się w podróż takowym – co
oczywiście zrobiliśmy.
Naszą kolejową
wycieczkę rozpoczęliśmy od Rabki, z której to, piękną, starą
lokomotywą, pojechaliśmy do Chabówki. Jazda była przednia! Chyba
cała nasza rodzina robiła dobrą minę do złej gry hehe, żeby nie
zrobić przykrości tacie, który był cały w skowronkach :)
Chodził, oglądał, fotografował, zachwycał się całym tym retro
taborem kolejowym, ja w sumie też byłem tym zainteresowany – choć
nie tak, jak tata. Hanka cały czas nudziła, że jej się chce
sikać, a mama, uśmiechając się przez zęby, strzepywała z
sukienki sadzę z komina lokomotywy hahahahaha. Na szczęście
wszyscy dzielnie wytrzymaliśmy pobyt w skansenie, tata był trochę
zdziwiony, że żadne
z nas nie wykazywało
takiej ekscytacji, jak on. Całej rodzince humory poprawiły się w
lodziarni OMG. I taka to była wycieczka pociągiem retro :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.