18 lipiec
Hehe, kolejnego
dnia wakacji zepsuło się nam chyba wszystko w domku – nie było
prądu, a potem pralki. Mama z babcią były zawiedzione, że nie
będziemy mogli się oprać – OMG, więc tata z wujkiem pojechali
do domu, do Jaworzna po pralkę. Potem przyjechał do nas
zaprzyjaźniony mechanik od AGD i w rezultacie na wsi mamy dwa
sprawne sprzęty piorące. Mamusia się cieszy, bo po urlopie jadą
na shopping po pralkę, która będzie docelowo do Jaworzna :)
Oprócz użerania
się z dzieciorami, leniuchowania, jedzenia potraw z grilla i
pławienia się w basenie, spędzaliśmy wakacyjny czas na jeżdżeniu.
Mianowicie odwiedziliśmy m.in. Park Miniatur – świetnie było, a
najbardziej podobał mi się tam mini Mur Chiński :) Hankę
najbardziej chyba urzekły frytusie i nagetsiory haha, bo nudziła,
jak szalona. Acha, nie, jednak nie tylko jedzenie – podobało jej
się na łódce – faktycznie super sprawa, ale w pewnym momencie
myślałem, że wyrzucę z siebie całego hamburgera LOL :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.