Wiadomo, że ukochanym napojem każdego szanującego się pirata był rum.
W okresie rozkwitu piractwa nie znano go jeszcze w białej postaci. Tradycja głosi, że po raz pierwszy destylacji soku z trzciny cukrowej dokonano na Karaibach w XVII wieku.
Duża moc, niska cena oraz dostępność sprawiały, że rum był początkowo lekarstwem służących i niewolników – uśmierzał ból, pozwalał zapomnieć o trudach życia.
W XVII wieku ładownie statków były już przeładowane tym trunkiem. Korsarze używali go do „pozyskiwania” nowych towarzyszy: wystarczyło hojnie napoić majtka rumem, by przez to nie zdążył na swój okręt.
Taki marynarz był uznawany za dezertera i jedyną rozsądną decyzją w tym przypadku było rozpoczęcie życia pod piracką banderą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.