5 listopad
Ale jaja! W poniedziałek na nasz dom spadła bomba – oczywiście, że tak powiem – metaforycznie hehe. Z samego ranka rozdzwonił się telefon mamy. Przebudziłem się, nie bardzo wiedząc, co się dzieje i tak kątem ucha słucham :) a tu okazało się, że w przedszkolu, do którego chodzi Hanka, jest Covid! O matko! Babcia oczywiście cała w panice, biadoli, że pewnie będziemy na kwarantannie, a ona ma jutro usg brzucha, czy czegoś tam, dziadek z nerwami, że oczywiście pewnie przyniesiemy mu koronę, a on cały czas siedzi w domu, nie wyściubiając nosa haha - I CHORY! :-) Tylko mama zachowała spokój i powiedziała, że na razie Hanka (czytaj BACHOR) zostaje w domu i zobaczymy, co się będzie działo :) A tymczasem, póki co, mamy z siostrą się nie kłócić, nie krzyczeć, nie bić się, tylko spędzać czas w zgodzie :) haha – chyba niewykonalne, aczkolwiek, zobaczymy :) W sumie ja i tak mam szkołę zdalną, więc spoko, a Hanka pewnie będzie nudziła rodziców i dziadków, żeby z nią grali w gry i tym podobne hehe. Tak też właśnie się stało – cały czas w ruchu były planszówki, kolorowanki i lalki, a ja miałem święty spokój, zwieńczony wiadomością, że jutro BACHOR idzie do przedszkola, bo, jak to powiedziała pani wychowawczyni - „Strach ma wielkie oczy” - i zrozum tu człowieku to, co się wokół dzieje :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.