25 luty
Na szczęście wczoraj już wróciliśmy z tych niby ferii. Tragedia, wynudziłem się jak mops. Oczywiście mamunia i tatuś nie rozumieją tego, iż dla mnie w tej wiosce nie ma nic atrakcyjnego. Mówią: - Wojtuś, powietrze zmienisz, nawdychasz się świeżego, a nie tego smogowatego, miejskiego. Normalnie beka xd – a mnie tęskno do ziomali, do swojego wyrka i do mojego ulubionego komputerka :-) i nawet do tego nieczystego powietrza XDDD.
Jestem już w domku i mam stres, bo nie dość, że ta masakryczna pandemia mino wszystko w dalszym ciągu jeszcze z nami jest, to jeszcze wybuchła wojna na Ukrainie – wczoraj – w Tłusty Czwartek – no masakra. Boję się, bo wszędzie teraz mówią tylko o tym wydarzeniu i pojawiają się migawki z linii frontu – okropieństwo.
Trzymam kciuki, żeby skończyła się ta wojna jak najszybciej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.