wtorek, 15 czerwca 2021

 14 czerwiec

Chyba na pewno jadę na ten bilardowy turniej, bo rodzice „naraili” mi lekarza od medycyny sportowej, żeby orzekł, czy moja skromna osoba nadaje się, by brać udział w zwodach. Wizytę u tegoż specjalisty mamy w środę, więc jestem pełen nadziei na wyjazd do Łodzi. Jeszcze muszę zrobić zdjęcie legitymacyjne, by uzyskać licencję zawodnika i – o ile będę „grzeczny”, wyruszamy na Łódź z rodzinką JUPI!!! Chyba JUPI, bo staruszkowie ostrzegli mnie, że gwarantem wypadu jest moje zachowanie. No do znudzenia z tym dobrym zachowaniem – masakra jakaś to jest. Faktem jednak jest to, że baardzo się staram być miły dla rodziców i Hanki – choć ta ostatnia tak mnie irytuje, żeby nie wyrazić się bardziej dosadnie hehe.

A propos mojej familii – w weekend miałem okazję odpocząć sobie od niej, gdyż wyjechała na wieś, by skosić trawę. Wprawdzie zostałem w domu z dziadkami, ale z nimi to jest lajtowo – babcia pyta co chwilę: - Wojtuś, co byś zjadł? Może naleśniczka, albo kajzerkę z masełkiem, tudzież inną smakowitość hihihi – normalnie supcio. A nie pojechałem ze staruszkami, bo mnie zaczęło chyba jakieś choróbsko brać – mega mnie bolało gardło, miałem katar i takie tam objawy. Muszę być zdrowy, no bo przede mną ważny wyjazd do Łodzi :D Przeleżałem w łóżku cały weekendzik i dzisiaj, jak nowo narodzony, poszedłem do szkoły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.