17 sierpień
OMG, już za dwa tygodnie i jeden dzień rozpoczęcie roku szkolnego. Masakra, po co komu ta szkoła, nudy nie z tej ziemi. Kiedyś tam przygadywałem staruszkom odnośnie szkoły w chmurze - pełen luz, uczę się, kiedy chcę i czego chcę, zdaję materiał raz na jakiś czas i jestem wolnym ptakiem, a nie wiecznie uwięziony w edukacyjnej klatce bllleeeee :(
Oczywiście szkoła według rodziców ma samiuteńkie plusy - spotkania z rówieśnikami, uczenie się samodyscypliny, pokonywanie trudności, mądre rozwiązywanie konfliktów. Bla, bla, bla i takie tam bzdety - pozostaje mi więc tylko ogarnięcie biurka i przygotowanie go na nowe podręczniki, ku uciesze mamuni, która jest w szale szkolnych zakupów. Na szczęście w głównej mierze skupia się na bachorze, bo to on zaczyna swoją przygodę ze szkołą - serio???!!!
Jak słyszę po raz setny, że szkoła to świetna przygoda życia i cudowny czas, i że mamunia z tatuniem chętnie by do niej (szkoły) wrócili, to myślę - jak oni tak mogą bachorowi mydlić oczy w biały dzień - no masakra. A bachor cały podjarany paraduje po domu z nowym plecakiem na plecach.
Niech się cieszy hehe, nie będę go wyprowadzał z błędu (jeszcze) :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.