środa, 1 lutego 2023

 1 luty


Wiecie, gdzie ja wczoraj byłam? W prawdziwym szpitalu! Na prawdziwej Izbie Przyjęć!

A było tak – po skończonej lekcji angielskiego, pani kazała nam się ustawić

w pary i parami mieliśmy zejść do szatni. W czasie, kiedy tak sobie szliśmy para za parą, zadzwonił dzwonek na przerwę, z impetem otworzyły się drzwi do jednej 

z klas i uderzyły mnie baaaaaardzo mocno w głowę. Normalnie ból był prawie taki, 

jak wtedy, gdy dobiłam do kaloryfera, z tą różnicą,

że wczoraj nie było krwi. Masakra, byłam w okropnym szoku, rodzice zdecydowali, że pojedziemy do szpitala, żeby mi tam zrobili zdjęcie głowy, czy wszystko z nią 

w porządku. Na szczęście, po długim czekaniu, okazało się, że tak i wróciliśmy do domu.

Myślałam, że w szpitalu będę się nudzić, jak mops, a tu się zaskoczyłam, bo tam jest ciekawie, że hej. Co chwila ktoś wchodził z jakąś dolegliwością

i miałam się na co gapić. Aż tata mnie upomniał, że trochę tak nie pasuje się wychylać i gapić. Ale czy to moja wina, że jestem ciekawa z natury?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.