5 lipiec
Niech jasny gwint strzeli to całe dojrzewanie!
Już nie ogarniam w sumie to sam siebie XD. Matka z ojcem wiecznie zawracają mi gitarę, nudząc, że niby mam pełno, jak to mówią, niedoskonałości na twarzy. Masakra, no chyba nie widzieli innych ziomków – Antek to ma chyba z dwieście czerwoniastych kropek na nosie, a ja – ledwo parę i tyle krzyku. Ostatnio staruszkowie do tego stopnia nie dali mi żyć, że dla świętego spokoju pozwoliłem im powyciskać te moje dwa na krzyż syfki hehe. Ale mieli uciechy – no dobra mogłem się poświęcić, żeby zrobić im trochę radości w ich rocznicę ślubu – już piętnastą. Acha, a propos rocznicy – oglądaliśmy całą familią film z wesela rodziców i Hanka spytała, czemu jej nie zabrali na taką fajną uroczystość – no myślałem, że glebnę ze śmiechu XDDDDD
A tak w ogóle to mnie też nie zabrali na tę imprezkę ehehehehehehe :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.